Był sobie raz tancerz, który zawsze tańczył solo, i była również tancerka, która tylko w samotności zabawiała publiczność swoimi popisami. Pewnego dnia oboje otrzymali propozycję, aby zatańczyć razem. Pieniądze, które dostali za wspólny występ, były ogromne, jednakże ich show był kompromitacją i zakończył ich kariery.

Była sobie raz królowa, która cierpiała na bezsenność. Zasypiała tylko wtedy, kiedy leżała u boku mężczyzny. W dodatku za każdym razem musiał to być nowy mężczyzna, bo ci, z którymi już dzieliła łoże, nudzili się jej. Królestwo było małe, i już dawno zabrakło mężczyzn, którzy mogliby ulżyć królowej. Pewnego razu kraj odwiedził podróżnik z dalekiej krainy. Mimo, że nie rozwikłał problemu królowej, to w nocy pozwolił jej zasnąć. Od tej pory co noc królową usypiał nowy cudzoziemiec, a chętnych nie brakowało. Co więcej, w czasie wakacji królowa wiele podróżowała po świecie, dzięki czemu mogła nawet urządzać krótkie drzemki kilka razy dziennie.

Był sobie raz pewien pasterz, który odkrył cudowną roślinę. Każda owca, która zakosztowała jej smaku, stawała się rozsądna i myślała samodzielnie. Pasterz podawał owcom cudowną roślinę, a wkrótce całe stado zaczęło się rządzić mądrze i wspaniale. Kiedy inni pasterze się o tym dowiedzieli, zaatakowali pasterza i zakazali mu dawania owcom cudownej rośliny. Mówili: "głupcze, co będziemy jedli, kiedy owce się usamodzielnią?" Od tej pory pasterz musiał strzyc i jeść owce razem z innymi pasterzami.

Był sobie złodziej, kradł ile się dało. Ale ponieważ miał dobrą propagandę, uważany był za wybitnego polityka.

Dwa psy znalazły kawał mięsa. Walczyły o niego, i żaden nie chciał ustąpić. Podleciała do nich mądra sowa i mówi: "rozdzielcie mięso na dwie równe części, wystarczy dla was obu". Ale każdy z walczących psów chciał mieć całe mięso dla siebie, i walka trwała tak długo, aż oba się wykrwawiły.

Król miał dwóch synów. Jeden był silny, a drugi słaby. Kiedy przyszedł czas dziedziczenia, słaby powiedział do brata: "Podzielmy kraj na dwie części, i gospodarujmy w pokoju". Silny wolał dbać o całe królestwo, kazał zabić brata i rządził długo i sprawiedliwie.

Było dwóch przyjaciół, którzy nigdy się nie kłócili. Kiedyś obaj zakochali się w tej samej dziewczynie, i w zgodzie żyli we trójkę. A ponieważ to było w ich społeczności zakazane, zostali zabici.

Królowi przyśniło się, że zostanie otruty. Kazał więc swojemu słudze próbować wszystkie potrawy. Przez wiele lat nic się nie wydarzyło, sługo poznawał wspaniałe smaki i marzył, aby królowi przyśniło się, że zabije go kochanka.

Był sobie król, który nic nie umiał. Jego poddani też nic nie umieli. Pewnego dnia do królestwa przyszedł człowiek, który założył bibliotekę. Od tej pory poddani czytali książki, i stawali się coraz mądrzejsi. Jednakże król rządził długo i szczęśliwie, jako że on też zaczął czytać książki.

Była sobie wyspa, piękna, ciepła i bezludna. Pewnego dnia rozbił się przy niej statek. Rozbitkowie założyli tam państwo, żyli szczęśliwie, jedli owoce i śpiewali piosenki. Po pewnym czasie rozbiły się tam jeszcze dwa statki, i jeszcze kilka. Było coraz tłoczniej, wybuchały kłótnie i bójki. Wkrótce wielkie imperia walczyły już o wyspę, a podczas wojny została ona kompletnie zniszczona, i już nigdy nie odzyskała piękna.

Był sobie raz świetny kucharz. Gotował w jakiejś śródmiejskiej restauracji, gdzie przychodziło mnóstwo ludzi - turystów, rzemieślników i kupców. Król dowiedział się o zdolnościach kucharza, i rozkazał mu gotować tylko dla siebie. Kucharz czuł się bardzo zaszczycony, i przygotowywał królowi wspaniałe posiłki. Jednak po pewnym czasie ludność miasta zbuntowała się przeciwko królowi, obaliła go i postawiła na tronie takiego, który pozwalał dobrze jeść.

Był sobie kraj, w którym nie było króla. Mieszkańcy kraju byli zarozumiali, leniwi i kłótliwi. Król jednak był potrzebny, wysłano więc delegację, która miała znaleźć chętnego do objęcia władzy. Po długich poszukiwaniach spotkano pewnego ambitnego rycerza, który zgodził się rządzić krainą. Kiedy rycerz przyjechał, zrozumiał że nie może rządzić, mając takich poddanych. Zaprosił więc innych rycerzy, i razem wyrżnęli dawnych mieszkańców krainy, a sami założyli rodziny i mnożyli się, dzięki czemu państwo miało wspaniałych obywateli, i rozwijało się w bogactwie i szczęściu.

Pewnego razu Mistrz powiedział do uczniów: "Nie ufajcie ani sobie, ani swoim partnerom, ani swojemu Mistrzowi". Uczniom było smutno, ale od tej pory postanowili być ostrożni. Wtedy Mistrz powiedział: "żartowałem, musicie ufać sobie, swoim partnerom i swojemu Mistrzowi". Uczniowie ucieszyli się, lecz Mistrz dodał: "żartowałem, macie czasem ufać sobie, swoim partnerom i swojemu Mistrzowi". Niektórzy uczniowie uwierzyli, inni nie.

Pewnego razu do drwala ścinającego drzewo podeszli ludzie próbujący go przekonać, że potrzebna jest ochrona dzikich lasów i że konieczne jest zaprzestanie wycinania drzew. Drwal pokazał im przykłady przedmiotów wykonanych z drewna, przydatnych człowiekowi, a szczególnie takie, których ci ludzie sami używali, i przekonał przybyszy.

Książę chciał poznać opinie swoich poddanych. Zaczął więc pracować jako dorożkarz. Podczas pracy mówił zmienionym głosem, chował się za podniesionym kołnierzem i nosił perukę, aby nikt go nie rozpoznał. Długo rozmawiał ze swoimi pasażerami, i pytał ich o sprawy państwa. Mimo, że nikt nie rozpoznał księcia, to prawie wszyscy pasażerowie byli zadowoleni ze swoich losów, i tylko niektórzy narzekali na jakieś drobne problemy. Książę był spokojny o losy państwa, aż pewnego dnia w biednych przedmieściach wybuchły bunty. Okazało się, że Książę znał tylko problemy bogatych poddanych, jako że tylko tacy jeździli dorożkami. Po zażegnaniu buntów, książę zaczął pracować jako fryzjer. A ponieważ wspaniale przygotował się do tego zawodu, przychodzili do niego i biedni, i bogaci, a każdy opowiadał o swoich problemach, i o problemach państwa. Pewnego dnia ktoś rozpoznał księcia. Jednakże książę nie zrezygnował z pracy fryzjera, kazał tylko strażnikom sprawdzać każdego, kto miał być ostrzyżony. Od tej pory wielu oficerów, aktorów i zwykłych ludzi przychodziło strzyc się do księcia, nie tylko po to, żeby porozmawiać o sprawach państwa, ale też po to, żeby chwalić się, kto ich strzygł.