Ludzie szanowali mistrza z góry Czen, radzili się go w najważniejszych sprawach, a mistrz odpowiadał im zagadkami i dziwnymi powiedzeniami. Przyszli do mistrza rodzice, których piękna córka nie chciała wychodzić za mąż, nawet za pracowitego i dobrego chłopca kochającego piękną dziewczynę. Mistrz odpowiedział: "Kiedy jest pogoda, należy sadzić rośliny". Rodzice nakazali chłopcu zgwałcić dziewczynę, co też uczynił. Dziewczyna pokochała śmiałego chłopca, została jego żoną i żyli długo, mając wiele dzieci. Do mistrza przychodzili następni ludzie, a wszyscy odchodzili zadowoleni, korzystając ze wspaniałych rad. Rodzice pytali mistrza, czy wysłać na naukę zdolnego, ale leniwego syna, czy wytrwałego w nauce, ale niezbyt pojętnego. Mistrz odpowiedział: "Brzytwa powinna być ostra", a zachwyceni mądrością mistrza rodzice dziękowali za wspaniałą radę. Ale pewnego razu do mistrza przyszedł książę, który miał do wyboru podnieść podatki, co wywoła nienawiść ludzi, albo nie podnosić podatków, co doprowadzi do słabości armii i przegranej wojny z atakującym sąsiadem. Mistrz odpowiedział: "Małpy lubią skakać po górach". Książę rozzłościł się, i krzyknął do mistrza, że skoro daje takie głupie rady, to nie jest żadnym mędrcem. Książę rozgłaszał poddanym, że mistrz jest oszustem, i że mówi bez sensu. Ludzie przychodzący do mistrza rzeczywiście dostawali dziwne rady, czasem nawet śmieszne, i nikt nie ufał już mistrzowi. Mistrza wygnano z góry Czen, a ludzie nie dowiedzieli się, czy mistrz rzeczywiście gadał co mu przyszło do głowy, czy jego słowa były pełne mądrości.

Pewna rybka była bardzo ciekawa, jak wygląda świat ponad powierzchnią morza. Troszkę jednak bała się, że nadmorski świat jest pełen śmiertelnych niebezpieczeństw. Zobaczyła jednak latającą rybę, która śmiało wyskakiwała ponad powierzchnię, i sama z całych sił wyskoczyła jak najwyżej. Potem opowiadała swoim wnukom, jaka była kiedyś odważna.

Pewien artysta bardzo lubił słońce. Przyszła zima, i stał się bardzo nieszczęśliwy, bo słońca było coraz mniej. Artysta namalował na suficie słońce, kupił silną lampę, i był szczęśliwy.

Były sobie dwa konie. Jeden żył na wolności, biegał, skubał trawę, a drugi służył człowiekowi, ciągnął wóz i był karmiony sianem. Pewnego razu człowiek pozwolił swojemu koniowi paść się na łące i zasnął. Koń żyjący na wolności podbiegł do konia służącego człowiekowi i miło sobie gawędzili. Ale tak się stało, że koń należący do człowieka zapragnął zajrzeć do lasu i pobiegł daleko. Człowiek obudził się, i założył uprząż dzikiemu koniowi, chociaż ten bardzo się bronił. Koń ten musiał ciągnąć ciężki wóz, i był bardzo nieszczęśliwy. Koń, który uciekł swojemu panu bał się bardzo, kiedy w lesie nastała noc. Koń był głodny i przestraszony. Kiedy człowiek jechał na wozie i uderzał konia biczem, koń rozgniewał się i skoczył do przepaści, ciągnąc ze sobą wóz i człowieka. A koń który tak pragnął wolności, został zjedzony przez wilki.

Był sobie kraj pełen nieszczęść. Ludzie robili tam głupie rzeczy, nienawidzili się i oszukiwali. Skarbiec państwa był pusty, często zdarzały się pożary, a ludzie głodowali i byli chorzy. Pewnego dnia do tego kraju przyjechał człowiek wyznający dziwną religię, która nakazywała myśleć i działać. Kapłani starej religii chcieli zabić człowieka, ale dobrzy ludzie znaleźli w sobie tyle odwagi, żeby ochronić człowieka i nawrócić się. Kraj przyjął nową religię i stał się piękny, bogaty i silny.

Był sobie król, który nosił maskę mądrości. Kiedykolwiek zadawano królowi pytania, on znał najmądrzejsze odpowiedzi, gdyż maska mądrości podpowiadała, jakie słowa wypowiedzieć. Pewnego dnia złodzieje ukradli maskę mądrości, a głupi król został wygnany. Jednak żona wygnanego króla wiedziała, że maska posiada specjalny zapach, i tylko przez ten zapach umysł króla pracował lepiej. Żona rozkazała czarownikowi zrobić nową maskę i zorganizowała przewrót, który przywrócił królowi władzę. Od tej pory król bardzo pilnował swojej maski.

Pewien podróżnik jeździł ciągle po świecie, zwiedzał wiele krajów i poznawał ciekawe zwyczaje. Po pewnym czasie rodzina bardzo zatęskniła za podróżnikiem, a że i podróżnik stawał się coraz starszy, to postanowił osiąść gdzieś na stałe. Lecz kiedy wrócił w rodzinne strony, nie mógł wytrzymać tego niezmiennego krajobrazu i czym prędzej wyruszył w następną podróż, i w następną i w jeszcze wiele następnych.

Pewien piesek jadł tylko wyszukaną karmę. Jego pani kupowała mu najwymyślniejsze zestawy potraw dla psów, aż piesek nie chciał jeść niczego innego. Lecz przyszedł czas biedy, i pani dawała psu tylko ochłapy. Najpierw piesek odmawiał jedzenia takich rzeczy, ale potem przyzwyczaił się do nich i bardzo mu smakowały.

Mewy chciały wyzwać albatrosa do zawodów, kto więcej złapie ryb. Ale albatros domyślił się, że mewy chcą aby rywalizował z całym stadem mew, i odpowiedział że chętnie zmierzy się, ale tylko z jednym z ptaków. Mewy zagniewały się i wymyśliły, że zaproszą drugiego albatrosa, który pokona tego pierwszego w łowieniu ryb. Mewy powiedziały drugiemu albatrosowi, że ten pierwszy śmieje się z niego i mówi, że jest lepszym rybakiem. Albatrosy spotkały się, wymieniły kilka zdań i mocno śmiały się z podstępnych mew.

Był sobie król, który chciał być najpiękniejszy w swojej krainie. Zakazał więc ludziom być piękniejszymi od swojego króla. Ludzie brzydko się czesali, nosili podarte ubrania, a jeśli to nie wystarczało, król nakazywał ich oszpecać. Król stawał się coraz starszy, i ludzie musieli coraz brzydziej wyglądać, co ich bardzo złościło. Pewnego dnia do krainy przybył piękny młodzieniec. Natychmiast otoczyli go strażnicy króla, i chcieli go publicznie oszpecić. Kobiety cieszyły oczy póki mogły, bo już dawno nie widziały tak pięknego młodzieńca. Kiedy król pojawił się, aby osobiście nadzorować egzekucję, młodzieniec krzyknął: "Król powinien być mądry, a nie piękny!". Król zastanowił się, i przyznał młodzieńcowi rację. Od tej pory ludzie mogli być tak piękni, jak chcieli, i byli bardzo szczęśliwi. Jednak musieli pamiętać, aby nie być mądrzejszymi od króla, a przynajmniej mu potakiwać.

Sława wspaniałego łucznika dotarła do uszu króla. Król rozkazał najlepszemu łucznikowi strzelać we wrogów państwa podczas bitew toczonych ciągle przez króla. Łucznik odmówił królowi, jako że jego zasadą było nie strzelać w ludzi. Dworzanie króla chcieli zobaczyć straszną śmierć nieposłusznego łucznika. Jednak król nie ukarał łucznika, nakazał mu tylko nauczać łuczników z armii króla. Dzięki naukom łucznika armia króla odniosła wiele zwycięstw, a łucznicy króla zabili wielu wrogów państwa.

Na łące obok siebie rosły dwa kwiatki, niebieski i różowy. Kiedy mała dziewczynka chciała zebrać do bukietu śliczne kwiaty, zarówno niebieski jak i różowy przemówiły w swojej obronie. Niebieski mówił: zerwij różowego, takiego kwiatu jeszcze nie miałaś! Różowy bronił się: Ja nie będę pasował do twojego bukietu, a niebieskich są tysiące, zerwij niebieski! Dziewczynka miała dobre serce, i nie zerwała żadnego z kwiatów, tylko zaśpiewała piosenkę.

Był sobie lekarz, biegły w sztuce, szanowany i poważany. Król co miesiąc kazał płacić mu wyznaczoną sumę, aby lekarz żył dostatnio i aby jednakowo traktował bogatych i biednych pacjentów. Jednakże pewnego razu, kiedy wyleczeni pacjenci długo nalegali, lekarz zgodził się przyjąć od nich zapłatę jako podziękowanie. Wkrótce lekarz odkrył, że dzięki temu wynalazkowi jest w stanie szybko się wzbogacić, i pobierał od swoich pacjentów coraz większe opłaty. Skuteczność metod stosowanych przez lekarza stopniowo spadała, a król smucił się, że lekarz został zdrajcą.

Urodziło się nad gorącą rzeką całe stado malutkich krokodylków. Ich mamusia bardzo się nimi opiekowała, dlatego niepokoiła się, że jeden z krokodylków był niesamowicie skoczny i ciągle się kręcił. Bracia zachęcali go do leżenia w błocie, ale on wolał biegać w kółko, śmiejąc się przy tym niepoważnie. Krokodylki współczuły braciszkowi, a mamusia nie potrafiła nad nim zapanować. Pewnego dnia zrobiło się bardzo sucho. Błoto, w którym wylegiwały się krokodyle, wyschło, i nasi przyjaciele nie potrafili się poruszyć. Nawet ich mama miała z tym problemy. Wtedy ruchliwy krokodylek, który oczywiście nie wylegiwał się w błocie, tylko cały czas biegał, pomógł swojej rodzinie, przynosząc każdemu w swoim pyszczku wodę. A kiedy kolejny uwolniony krokodylek wydostawał się z błota, pomagał naszemu bohaterowi ratować współbraci. Krokodylki zostały uwolnione, i bardzo dziękowały swojemu wybawcy.

Były sobie dwie siostry, które znały się na ziołach. Siostry wspólnie wyhodowały magiczną roślinę, zjedzenie której odmładzało. Ale roślinę można było zjeść tylko raz w życiu, gdyż kiedy ktoś zjadłby roślinę po raz drugi, zachorowałby bardzo ciężko. Siostry zamieszkały w dwu krainach, wybudowały swoje pustelnie w wielkich lasach i hodowały swoje rośliny. Do pierwszej siostry przyszedł oszust. Oszust poznał moce rośliny i zapragnął na nich zarobić. Zielarka tłumaczyła mu długo i cierpliwie, że roślinę wolno użyć tylko raz w życiu, a oszust obiecywał, że nie pozwoli, aby ktokolwiek dwa razy zjadł roślinę. Biedni ludzie kupowali tylko jedną roślinę i młodnieli, nabierali sił, i byli pełni energii. Jednak kiedy bogaci ludzie kupowali od niego magiczną roślinę, nic nie wspomniał im o niebezpieczeństwach, i sprzedawał tyle roślin, ile chcieli. Pewnego dnia król krainy usłyszał o odmładzającej roślinie, i kazał przywołać człowieka, który ją sprzedawał. Król zjadł roślinę, a jego oczy znowu widziały ostro, jego ramiona pełne były siły, a jego głos stał się donośny. Oszust nie wspomniał królowi o niebezpieczeństwach, wziął za roślinę dużo pieniędzy i uciekł. Po kilku latach król zapragnął znowu odmłodnieć, ale kiedy wziął do ust magiczną roślinę, jego ciało przeszyły dreszcze i bóle, a jego umysł opanował strach. Król leczył się długo, a kiedy poczuł się lepiej, kazał znaleźć oszusta. Szpiedzy królewscy długo szukali sprytnego oszusta, który schował się w dalekim mieście i wyglądał inaczej niż dawniej. Kiedy go znaleziono, natychmiast skłamał, że to zielarka z lasu nakazała mu sprzedawać ludziom zioło nie uprzedzając o jego właściwościach. Król kazał spalić na stosie i oszusta, i zielarkę. Tymczasem druga siostra, która miała swoją pustelnię w drugiej krainie, dawała ludziom magiczne zioło dokładnie sprawdzając, czy jedzą je pierwszy i jedyny raz w życiu. Ludzie nabierali sił i dziękowali zielarce, a kiedy bogaci ludzie chcieli zapłacić za następną porcję rośliny wiele pieniędzy, zielarka odmawiała i mówiła o niebezpieczeństwach. Pewnego dnia król krainy chciał zjeść magiczne zioło, a kiedy poczuł jego wspaniałe właściwości, chciał zjeść następne. Kiedy zielarka odmówiła, król zagroził jej strasznymi karami. Zielarka nie pozwoliła, aby króla zniszczyły straszne choroby wywoływane przez powtórne zjedzenie odmładzającej rośliny, i wytłumaczyła wszystko królowi. Król był mądry, więc nagrodził zielarkę i dziękował za jej odwagę.